
Może już to mało aktualne, ale 1.01 naszła mnie pewna refleksja...
Media, które nota bene wprowadzają (upowszechniają) zwyczaje językowe, ale także i "szarzy ludzie" w ogóle, mam wrażenie, nie zdają sobie sprawy z prawidłowego zapisu zwrotu "Nowy Rok" oraz "nowy rok".
Ta forma pisana wielkimi literami funkcjonuje jako nazwa własna, odnosi się tylko i wyłącznie do dnia 1 stycznia, który jest właśnie świętem; Nowym Rokiem. Natomiast, "nowy rok" to oczywiście okres 12 miesięcy następujący po tym przemijającym roku.
Forma "Nowy Rok" tak się utarła, że niesłusznie stała się równoważna z "nowym rokiem". Uzasadnienie takiego stanu rzeczy odnajduję w tym, że "Nowy Rok" brzmi dostojniej, poważniej i z punktu komercyjnego, graficznie wygląda lepiej.
Kartki (a także wszelkie inne formy pisane) z życzeniami krzyczą do adresata "Szczęśliwego Nowego Roku". Z punktu widzenia semantyki (oddzielając ją od pragmatyki) życzenia te odnoszą się wyłącznie do 1 stycznia, czyli pisząc w ten sposób życzymy szczęścia jedynie tylko tego dnia. Ciekawe czy wszelkie media (i ludzie w ogóle) zdają sobie sprawę, że ich życzliwość jest bardzo ograniczona? Bo czyż nie lepiej, żeby szczęście towarzyszyło nam nie tylko w Nowym Roku, ale także i w nowym roku?
Tak samo to wygląda w j. angielskim i w innych pewnie też... Nie mam na celu potępiać tego zwyczaju, po prostu zwracam uwagę na ten uniwersalny uzus językowy.
Możecie tu zamieszczać swoje spostrzeżenia odnośnie innych zwrotów, uzusów, itd.
Offline
Początkujący
A może "duże litery" vs. "małe litery" to (też) kwestia określoności/wyznaczoności?
Rozumianej niekoniecznie jako data. Do siego roku?
Offline
chyba nie do konca rozumiem o co chodzi... mozesz to rozwinąć?
Offline